słowo o słowie
„Coś raz wypowiedziane zmienia rzeczywistość i to w sposób w pewnym sensie nieodwracalny.”*
Krzysztof Maurin
Jak często bym nie mówiła - to tylko słowa, kalekie formy, kanciaste nośniki krągłych treści. Znaki w przestrzeni, mgnienia i drżenia, ulotne opowieści. Chwile, wrażenia zawinięte w papier nieporozumienia. Marne przybliżenia, a czasem zwyczajne zmyślenia. Ilekroć bym nie powtarzała - niedowierzam. Mogę wiedzieć, lecz nie wierzę.
Jestem uzależniona od słów. Od impulsów spulchniających glebę wyobraźni. Od obrazów zagnieżdżonych w miejscu styku formy i treści. Od krajobrazów wyrastających mięciutko w przestrzeni umysłu. A ponad wszystko jestem uzależniona od ludzi, którzy odnajdują i wydobywają prawdziwą moc słów. Posiadają dzięki temu dar stwarzania odrębnych mikrorzeczywistości. Niektórzy z nich znani są szerszemu gronu, inni niewielu, ale za to bliżej.
Czasami wracam do odkrytych już krain niezwykłych opowieści - do opowieści, które zmieniają.
Czasami do ciepłego klimatu spojrzeń rozproszonych na dymie - to historia zmierzchowa człowieka wyławiającego blask z ciemności. Pełna spokojnego oddechu i muzyki wylewającej się z przepełnionego kielicha ciszy. Magia rzeczywistości wydobyta dzięki tętniącej wrażliwości.
Czasami zaglądam do królestw absurdu o przetrąconych wymiarach przewidywalności. To na ogół sposób okiełznania trudnej codzienności, choć bywa po prostu przewrotnym puszczeniem oka do ponurego świata pozornej stałości.
Czasami przedzieram się przez gąszcze znaczeń, puszcze abstrakcji. Uwielbiam takie skondensowanie treści. Słowa są gęste, niekiedy lepkie i męczące, ale zawsze finalnie zaskakujące.
Czasami wybieram światy iskrzącej radości. Ich drżące śmiechem ściany odbijają migoczące barwy pokolorwanej (nad)zwyczajności.
Znam mnóstwo takich miejsc i choć wciąż odkrywam nowe,
czasami wracam do tych już oswojonych na kilka chwil, by lekko musnąć strunę pamięci.
Nie jest to jednak tylko sposób na pamiętanie. Na tle niezmienności, najłatwiej zauważyć zmiany.
__________________________________________________
*wyszperane na pierwszym roku w jednym z podręczników do analizy matematycznej, z którego przeczytałam tylko niematematyczny wstęp. Matematykę można zgłębiać (/brodzić po płyciźnie) wyłącznie przy pomocy książek pozbawionych humanistycznych dygresji skutecznie rozpraszających uwagę umysłów mNIEj-ścisłych.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz