przestrzenie
Przestrzeń miejska gęstnieje wypełniona po brzegi ludźmi. Kipi tłumnie, wypluwa pianę szumowin osadzającą się w opuszczonych bramach i na zniszczonych peronach. Ludzie wtłaczani są w geometryczne figury pozwalające wykorzystać każdy centymetr sześcienny.
Zapanować. Zaplanować. Uporządkować.
Planowanie staje się coraz popularniejszą formą sprawowania władzy. A przynajmniej tworzy taką iluzję.
Jednostka wrzucona w tę kipiel jest zalewana strumieniem informacji. Kanałami zmysłów odbiera mimowolnie bodźce z otoczenia.
Zapach
Wchłanianie w siebie cząsteczek innego człowieka. Drobinek niezauważalnych, pomijanych przez inne zmysły, chyba że są już tak skondensowane, że wywołują wrażenie oblepienia skóry. Dopóki zapach jest przyjemny lub neutralny wszystko jest w porządku. Problem pojawia się, gdy zaczynają wypełniać nas żebracy, bezdomni, osoby, z którymi nie mamy ochoty nawiązywać bliższego kontaktu. Oddychamy nimi, drobinki ich ciał częściowo omijają filtry i trafiają do pęcherzyków płucnych. Zapachy zaburzają naszą rzeczywistość. Uderzają w odrębność. Zakłócają prywatność.
Dotyk
Tłum napiera. Coraz mocniej. Masa spoconych, sztywniejących ciał, które choć nie chcą się stykać, zostały ściśnięte błyszczącymi ramionami urbanistycznego krajobrazu. Sytuacje właściwie nie do uniknięcia. Nawet jeśli przebywamy w sterylnych warunkach, to uderza nas mocno wtłoczenie obcości w strefę intymności - dotknięcia skóry, splątania kończyn.
Termorecepcja
Ściśnięci w masie, w ciasnym pomieszczeniu czujemy, jak wzrasta temperatura. Przekazujemy sobie ciepło, a nie w każdych okolicznościach jest to pożądane.
Wzrok
Oko odbiera niewyobrażalną ilość bodźców, które mózg nieustannie filtruje. W spojrzeniach odbija się mrowie wypluwane raz po raz przez sygnalizację świetlną. Uformowane barwnymi komunikatami odcinki ludzkiej masy przesłaniają najbliższą drogę. Budynki również wypełnione ciałami przesłaniają horyzont. Tak, mamy wieżowce, by spoglądać w dół i podziwiać rozciągające się przestrzenie. By przyjrzeć się makiecie mrowiska.
Słuch
Hałas. Nieustające brzęczenie ulic zapełnionych metalicznymi owadami. Szmery, szumy, ludzkie trajkotania, piszczenie sygnalizacji, przemieszane style muzyczne sklepów. Dźwięki wirują jak szalone, tworząc jedyną w swoim rodzaju miejską kompozycję przypadku. Nurzamy się w zróżnicowanych wibracjach symfonii zgiełku.
Smak.
Najmniej wyraźny. Lekki posmak pyłu, lepkie zabarwienie powietrza spalinami wciska się w usta. Cząsteczki zostają zaadsorbowane w zagłębieniach kubeczków smakowych. Może tym należy tłumaczyć niesmak malujący się na twarzach niektórych ludzi.
Ucieczka
Człowiek szuka własnej przestrzeni w gęstniejącej masie. Czuje, jak obcość zacieśnia się wokół intymności, zaczyna więc wypatrywać drogi ewakuacyjnej.
Ucieczka prowadzi przez umysł. W jakimkolwiek zniewoleniu - ciał, działań, możliwości - to myśl jest ostatnim bastionem wolności lub pierwszym miejscem wyrażenia zgody na kapitulację. Jak najłatwiej rozszerzyć przestrzeń umysłu i przełożyć nadwyżkę na fizyczne otoczenie? Jak choć częściowo wymknąć się z rzeczywistości o konsystencji melasy?
Wystarczy otworzyć tunel. Tunel prowadzący drogą prywatności i subiektywnego odbioru w nowe wymiary. Tunel, w którym możliwe jest oswobodzenie myśli, wyzwolenie emocji, uwolnienie wyobrażeń. Jednym z takich korytarzy jest muzyka. To jedna z przyczyn niesamowitego sukcesu komercyjnego przenośnych odtwarzaczy. Dwie słuchawki wciśnięte do uszu pozwalają na stworzenie dodatkowej przestrzeni w umyśle, umożliwiają do pewnego stopnia wyrwanie się z nadgęstego świata. Otwierają drogę ucieczki.
_____________________________________
Tak. Ten tekst może ocierać się o paranoiczną hiperbolizację.
Jednakże ogólne prawidłowości pozostają w mocy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz