polifonia myśli, hipertekstualny sen


    Rzeczywistość dzisiaj wyjątkowo nie jest naćpana. Dziś przeżywa swój zjazd. Obłoki mają depresję i zamarły na niebie. Ptaki opadły ciężko na ziemię. Drzewa przeżywają nawrót choroby sierocej. A ja... ja jestem przeraźliwie trzeźwa.
    Tak bywa, gdy uporczywie kreślę krzywą linię oddzielającą sen od rzeczywistości. Szeroki rów w piasku moich myśli, który nieopatrznie zaleję falą kawy. Kiedyś obudzę się zupełnie i już nie będę mogła zorientować się gdzie jestem. Umieszczę się w czasoprzestrzeni zupełnie pozbawionej odniesień do świata, który wszyscy znamy.
    Gdy byłam mała stworzyłam świat wepchnięty w rozwarstwienia wszystkich innych istniejących i nieistniejących światów. Międzyświat. Inter-iunxi. Zbudowaną z luster i białego światła nieograniczona przestrzeń, w której czas nie płynie. Niematerialną przerwę w rzeczywistości umożliwiającą podróże między równoległymi światami. Gdy byłam mała, nie zastanawiałam się, jakie konsekwencje dla tej przestrzeni będzie miało pojawienie się człowieka. Teraz zaczynam wyczuwać niuanse, na razie jeszcze nie do końca rozumiejąc. Dostrzegam jedno -  wprowadzenie człowieka jest równoznaczne z zakłóceniem bezczasowości tego miejsca. Takie posunięcie może doprowadzić do powstania fali uderzeniowej, która, dotykając nieskończoności, prześcignie myśl, może nawet uwolni światło z pułapki Einsteina.
    Ktoś mi ostatnio powiedział, że jawa i sen są jedynie dwiema stronami lustra rzeczywistości. Zwierciadło, ta cienka błona odbijająca fale świetlne, stało się kontynuacją mojej dziecięcej wizualizacji. Międzyświat oddziela część pozorną od rzeczywistej. To bardzo dobre wyobrażenie, bo zawiera w sobie wystarczającą dawkę niepokoju ukrywającego się tuż pod powierzchnią świadomości. Niezauważalnego dla oka drżenia, które przenika cały układ nerwowy i rezonuje z ciałem. Psychosomatyka przeczucia.
    Może w końcu Ty mi powiesz, która strona lustra jest pozorna, a która rzeczywista?
    Wyczułam kiedyś granicę między jawą i snem. Płynnym ruchem wplotła się głęboko w świat na jawie i w senne majaki, wypalając ślad w moim umyśle. Została plama roztopionego zwierciadła...
    Która strona jest pozorna? Po której stronie przyszło nam żyć?
 

    Trudno myśli się w świecie tylu złudzeń. Najbardziej boję się, że wszystkie te problemy istnieją tylko w mojej głowie. Skłębione pod kopułą czaszki nie znajdują ujścia. Tylko czy wtedy tracą na realności?
    Jeszcze trudniej transkrybować myśli w słowa. Gdyby istniała możliwość otworzenia przed kimś pełni świadomości, pewnie bym z niej nie skorzystała. Nikogo nie wpuściłabym do mojego umysłu. To chyba znaczy, że nie chcę być sobą i odrzucam szansę bycia prawdziwą. Nie godzę się w pełni na maksymalne odarcie treści z form. Nie totalnie..., ale gdybym mogła ukazać siebie wybiórczo... byłoby to moje zbawienie. Podróż z myślą. Pędzić siecią skojarzeń, rozdzielać na każdym możliwym rozgałęzieniu, pokazać wszystkie powiązania! Wygenerować w czyimś umyśle odcienie smaków i zapachów, doskonale przedstawić wyobrażenia... Pozwolić drugiemu człowiekowi zanurzyć się w hipertekstualności myśli. Rozciągnąć go i ukrzyżować na tej wielowymiarowej siatce. Dzielić i scalać! Coś nieprawdopodobnego.
    Obawiam się jednak, że to mogłoby się nie udać. Zbyt wiele strachu i potrzeby chronienia wyodrębnionych składowisk śmieci, które są tylko moje. Nie mam ochoty obnażać wszystkich moich trupów i trucheł w różnych stadiach rozkładu. Nie chcę też, by ktoś zarzygał mi wnętrze. Dość tam metafizycznych wydzielin mojego umysłu.
    Tak czy inaczej mam nadzieję, że człowiek wreszcie nauczy się łączyć świadomości i bezpośrednio przekazywać myśli. Trudno oprzeć się złudzeniu nieograniczonych możliwości i moralnej względności. Sen o telepatii zrealizowany dzięki elektronice.
    Wyobraź sobie kogoś wrzuconego do obcego umysłu. Usłysz szum myśli, błyskawicznie mknących utartymi szlakami. Szum, który przeradza się w krzyk! Kakofonia dźwięków, kompletny chaos, który wbrew wszystkiemu trwa. Chaos jest tylko jedną z form porządku. A gdzieś na zewnątrz musi być klucz do tej gmatwaniny. Zobacz obrazy wznoszone i niszczone myślą. Wchłoń je i wydal, zanim skażą Twoje własne myśli. Punkty i krzywe tańczą bezładnie i nagle wyłaniają się z nich trójwymiarowe obrazy. Z każdej strony napierają nowe hologramy, przenikają się, zrastają w całość, tworząc przedstawienie godne obłąkanego. Na szaleńczy ruch form nałóż polifonię myśli. Czujesz już charakteropatyczne zagubienie? Lepiej się odnajdź, zanim pochłonie Cię ten świat. Za chwilę znajdziesz się niebezpiecznie blisko głęboko skrywanych zakamarków mojej duszy. Czujesz już zapach rozkładu? Widziałeś kiedyś śmierć? Nie tę godną i wprawiającą w zadumę... Czy widziałeś śmierć gołębia na autostradzie? Szybką i niespodziewaną, w rytmie pękających kości. Pęd rozrywanego powietrza i rozpryskująca się krew i mięso. Tym przecież jestem. Mięsem. Widzisz już, ile siebie zabiłam? Zadźgałam nożem w ciemnych zaułkach, cichaczem, wstydliwie. Widziałeś śmierdzącą śmierć bezdomnego skąpaną w odorze moczu i kału? Nie? Nic dziwnego, to tylko brud dłubany spod paznokci społeczeństwa. Nikt nie patrzy na brud, ważne, by mieć czyste dłonie.
    Dlatego wyjdź stamtąd. Zanim będziesz musiał wyciągnąć palce i delikatnie poszperać w ciemnych kątach. Tam zamierają formy i cichną dźwięki. Powoli ślepniesz i głuchniesz... Przyzwyczajasz się do smrodu, nie czujesz metalicznego smaku krwi... Nie... Teraz został Ci tylko dotyk. Wkładasz dłoń w ranę, rozrywając pajęczynę. Ostrożnie i czule. Boli mnie ta pajęczyna, wiesz? I jak? Jaka jest faktura ciemności? Już teraz możesz jej dotknąć i zasmakować poprzez dotyk. Pamiętaj, że podział zmysłów jest iluzją. Więcej zobaczysz dzięki dłoniom.
    Warstwy rozłażą się pod palcami. Zdrap powłokę paznokciem, wsuń dłoń głębiej. Widzisz? Tam właśnie rozpada się rzeczywistość. Wniknij pomiędzy warstwy, a znajdziesz się w międzyświecie. Witaj w moim Inter-iunxi. Odbij się w każdym lustrze. Odnajdź się we wszystkich odbiciach.
    Wejdź, jeśli masz ochotę.

lato 2008
chyba gęsty początek sierpinia z  Riverside w tle
czas roztopionego asfaltu i roztopionych myśli

0 komentarze:

Prześlij komentarz