kontekst


Był czas, w którym straciłam kontekst. Wszystkie odniesienia do rzeczywistości rozmyły się w nierzeczywistej mgle. Nie przestałam istnieć, jednak nie potrafiłam opisywać siebie.
Wtedy dopiero naprawdę zaczęłam szukać punktów zaczepienia w sobie. Wcześniej badałam opuszkami palców jedynie powierzchnię bycia. Gdy zanurzyłam się głębiej, odkryłam mikroprzestrzeń sprawiającą, że żadne miejsce nie jest obce. Wszędzie i zawsze jestem u siebie, bo wszędzie i zawsze jestem w sobie. Od tamtej pory sama mogę stwarzać odpowiednie węzły rzeczywistości. Wynurzyłam się, by odetchnąć również tym, co poza.
Mgła, jak to mgły miewają w zwyczaju, uniosła się i ujawniła powiązania ze światem zewnętrznym. Niektóre mocno krępujące nadgarstki, stopy, rozciągające we wszystkie strony. Dość bezsensownego szamotania się, które tylko zacieśnia więzy. Nie wszystkie sznury da się zerwać, nie każdy węzeł chce się rozsupłać, ale nie o to chodzi. Ważne, że widzę zarys plątaniny sznurów i poznaję jej topografię. Poruszam się z większą łatwością i mogę tkać własne powiązania. Mogę wplatać siebie w świat i ludzi.

Musisz zdać sobie sprawę, że w odbiorze to Ty wybierasz dla mnie zewnętrzny kontekst. Czasami, gdy wchodzimy mocno w uwspólnioną przestrzeń, ten kontekst pojawia się pomiędzy nami. Z rozmigotanego nieuporządkowania wyrywasz fragment mnie, który najbardziej Cię pociąga. Każdy odnajduje coś innego. Każdy wydobywa to, czego pragnie i potrzebuje. A niektórzy uzyskują coś, czego nigdy nie chcieli uzyskać.
Moja ekspresja jest ograniczona nie tylko mną, ale też warunkami interakcji. Zatem nie mów mi, że jestem nieprawdziwa. Fragmentaryczność nie jest tożsama z fałszem. Dostrzegasz sprzeczności i skrajności, które zamazują obraz? W całości dla Ciebie nigdy nie będzie ostry. Jeśli chcesz, możesz zacząć składać pojedyncze kadry. Tylko pamiętaj, że uzyskana ciągłość i płynność jest złudzeniem. Lepszym lub gorszym przybliżeniem.

0 komentarze:

Prześlij komentarz