prolegomena


Siedzę przy dużym biurku. Czarny kursor miga niestrudzenie. Po chwili na ekranie niezwykle szybko pojawiają się litery. Złudna łatwość. Czy wiesz, jak trudno przekonwertować myśl w słowo? Boli mnie każda utrata hipertekstualności myśli zamykanych w ciasnych symbolach.
   
Stop! krzyczy coś w mojej głowie. Cienka skorupka formy, w którą usiłuję zebrać myśli za chwilę się rozpadnie. Dlatego wracam do początku.
   
Siedzę. Po prawej stronie stoi moja ulubiona filiżanka z zimną, a tym samym paskudną kawą. Po lewej papiery i książki. Poza tym przestrzeń.
Czy to już rzeczywistość?
Moje palce zakończone czerwonymi paznokciami ślizgają się po srebrnej klawiaturze. Dłonie oparte na laptopie nie drżą.
Czy to już rzeczywistość?
Tak. Pytam właśnie Ciebie. Jeśli znajdziesz odpowiedź na to pytanie, być może wreszcie usadowisz mnie w którymś ze światów. Jestem i piszę do Ciebie. Znajdź dla mnie kontekst z wszystkimi koniecznymi odnóżami, które postrzępią wstążki nowych możliwości i mnie z nim zwiążą.
Scal mnie z rzeczywistością.
To jedyne, czego od Ciebie oczekuję.

lato 2008

0 komentarze:

Prześlij komentarz