zamrożony nieporządek spojrzenia (niemędrca szklane oko)
Mierzę świat przezroczystym spojrzeniem. Prześwietlone przedmioty i krajobrazy odsyłam karnie na krańce percepcji.
Patrzę poprzez.
Od intensywności szklistego zapatrzenia zaczynam chorować na przenikanie.
Przenikam przez lepkie szyby separujące od rzeczywistości, przez zataczające się ściany skrywające ludzkie niezrozumienia i małości. Chcąc oddalić się od cudzych emocji, kucam w sobie i obejmuję kolana ramionami. Niestety przez siebie też przenikam i wypadam z kadłubka oswojonej samotności.
Palce u nóg zatapiają się w dywanie jak w piasku. Coraz głębiej i głębiej, aż znikają całe stopy. Później już leci szybko. Spadam przez podłogi błyskawicznie przechodzące w sufity. Mijam piwnice, fundamenty, pokłady skał i ziemi.
Ostatecznie wnikam do cieplutkiego jądra Ziemi i otulam się magnetyczną kołderką ruchu.
Sen wprasza się do głowy, gdy pływam w falującej, słodkiej masie - melasie domniemań. Ciało powolutku się topi. Komórki ześlizgują się warstwa po warstwie i rozpływają w zmyślonej bezmyślności.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz