'''
Pijane cienie tańczą na ścianach jaskini. Orgie, wino i ciężka muzyka podzwaniających kajdan.
A później jakiś kretyn wychodzi na zewnątrz, ślepnie, wraca jako proroko-rzekomo-zof i wyciąga wszystkich na zewnątrz. Chodźcie, mówi, tam jest prawdziwy świat. Ludziom się wydaje, że chcą prawdy, ale to wciąż za mało, by odciąć sobie nogę, choć widzieli już film instruktażowy. Z oczu zofa wysuwają łebki dwa węże i rytmicznie kołysząc się, wysykują stare bajki o wszechwiedzy i omnipotencji.
Piły w dłonie i do dzieła. Przezornie nikt nie słucha kobiet, bo wiadomo od zarania dziejów, że to zaraza i nieszczęście, tfu, na psa urok.
Pandora z natury nieśmiała dłubie cichutko przy zamku kajdan. Smutno jej, bo zapomniano, że ma wszystkie potrzebne klucze.
Ślepiec wrzeszczy, że za prawdę płaci się krwią, ale tego warte jest życie. Wyległy więc kaleki, znacząc drogę jak pocięte ślimaki. Dochodzą do skraju jaskini a tam niebieski ekran. Nikt nawet nie zadbał o porządną otchłań lub oślepiające światło. Krew z odciętych kończyn kapie na błękitne tła, a z oddali niesie się potężny krzyk, że ekran jest upierdolony i żąda rurki z kremem. Lud jaskini się wścieka, zof się broni, że nie
wiedział, bo oczy wcześniej stracił, przewracając się na załamku skalnym. "Co za sierota", myśli Pandora", odchodząc w błękitną dal. Za trzy dni podpisze świetny kontrakt, jako że zapotrzebowanie na femme fatale w filmach nigdy nie osłabnie.
Ludzkie stadło umiera powoli, ale umrzeć nie może. Nadlatuje gigantyczny akordeon i pożera części ciała, które w przeciwieństwie do wątroby nie odrastają, a na koniec tańczy samotnie danse macabre. To takie smutne. Sęp nie wpadł na imprezę. To takie smutne.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz