**
Bohater szczęśliwy od tragicznego różni się kolorem parasola.
**
Alicja przyjrzała się strukturze rzeczywistości. Postrzegała świat tak jak każdy człowiek - jako świat częstotliwości: świat spojrzeń, świat dźwięków, świat drobin zapachu, świat rozchodzących się zaburzeń. Tego dnia Alicja dostrzegła wreszcie struny. Widziała tylko te, które mogła zobaczyć poprzez to, kim była. Wyczuła częstotliwość drgań swojego wycinka czasoprzestrzeni. Już wiedziała, już czuła, jak konstruktywnie interferować.
**
Alicja wyszła w świat, nucąc wesoło piosenkę o podrzynaniu gardła. Rozłożyła ogromny, żółty parasol i zaczęła przeskakiwać kałuże. Nie można wpaść w kałużę! Każda z nich jest mętnym zwierciadłem, a Alicji było wyjątkowo dobrze w tej rzeczywistości, ponieważ było jej dobrze w sobie.
**
Każde przebudzenie Alicji wiązało się z kolejnymi odkryciami. Alicja zrozumiała, że poczucie zagubienia jest ceną, którą płaci się za swobodne egzystowanie w kilku rzeczywistościach. Przestała szukać dla siebie kontekstu. Jej stan naturalnie był nieustalony, choć ograniczony wieloma regułami. Czysty, jasny układ, dopóki nie odkrywało się niespodziewanie, że niektóre z zasad nie obowiązują lub są spontanicznie łamane. Przeróżne wydarzenia wprawdzie ustalały stan Alicji, ale po chwili wszystko zaczynało ponownie wirować w szaleństwie.
**

0 komentarze:
Prześlij komentarz