abstrahując


Zamorduję Cię kiedyś, wiesz? To nie jest groźba, a czuła obietnica. Rozszarpię własnoręcznie, lecz jeszcze nie dziś. Paznokcie nie są pomalowane pod kolor Twojej krwi. Chyba że masz ciemnobłękitną, ale nawet jeśli tak, to nigdy się nie przyznasz.
Od roku wszystkie zegary stoją, a Ty chcesz chodzić? Mam pamiętać o nakręcaniu i czułym drapaniu pokrętełka, aż koła zębate zadrżą tak nagle, że pójdzie iskra?
Uważaj, bo ja zacznę grzebać, rozkręcać i dłubać.
A każdy kwarcowy zegar, do którego się zbliżę, rozpada się w rękach. Kryształ kwarcu zmienia się w kwarcowy piasek, drwiąc z dalekich wspomnień plaż i mórz. I może kilku muszelek.
Drobinki czasu zaprószają oczy i niepostrzeżenie przechodzimy do teraźniejszości, w której odkrywa się, że to wcale nie piasek. Przecież pochodzenie jest niewymazywalne. Każde mrugnięcie kruszy odłamki lodu ukryte pod powiekami. Łzy to nie łzy, odkąd byle uliczny ekolog może podbiec i zebrać je wszystkie do probówki jako dowód ocieplenia klimatu.
Jakiego ocieplenia?!
Świat naprawdę nie widzi tych lodowych posągów na ulicach? Nie ma ludzi, nie ma zdarzeń, nie ma spotkań. Zostały rzeźby zastygłe w dawnej, zakłamanej świetności na zmrożonej szachownicy powtarzalności.
Nie mogę stworzyć niczego bez iskry inspiracji, więc gram w szachy codzienności. Przesuwam swój pionek do chwili, w której zamarznie ostatnie włókienko emocji stanowiące źródło prymitywnej moralności. Wtedy odstrzelę łeb królowi.

Czego chcesz? Myślobrazu wydartego z najdziwniejszych snów zamiast paczkowanego z rzeźnicką finezją mięsa oczywistości?  Mam nie być świnią? Jeśli posłucham, kogo będę szlachtować w chwilach słabości?

Mam w głowie gliniastą masę wyobrażeń i stare koło garncarskie, które nie wiruje zwyczajnie, a precesuje, żebym podczas tworzenia mogła wyznaczać kierunek istnienia.  Wszystko działa, pędzi, pulsuje potencjalnością i już mam rzeźbić w zaistnieniach i zmyśleniach, gdy spostrzegam, że nie mam dłoni.
Nie ma słownych poruszeń i zajebistości.
Może się ucieszysz, bo nie ma też radości.

Zgodziłabym się z przyjemnością, ale to se ne da.

(Jest jedna metoda, słabo sprawdzona. Daj mi pierwsze zdanie najwyższej jakości a dostaniesz zajebisty tekst.)

(p.s. podążając za kropką, nareszcie znalazłam coś, co chciałabym znaleźć)

0 komentarze:

Prześlij komentarz