bittersweet


Nie jestem już tak zmęczona sobą.
Spontaniczność pozwoliła wyrwać się z klatki własnych myśli.

W środę zwijam się jeszcze w przestrzeni samej siebie. Świadomość wstrząsana spazmami nie jest zdolna do objęcia większego fragmentu rzeczywistości. Odbiera jedynie ostre ukłucia drobinek ego, roztrzaskanego jak lustra wieszczące nieszczęścia.

Potłuczenie siebie faktycznie przywołuje pecha. Pojawia się w piątek, uniemożliwiając współpracę z komputerami i właściwie każdym sprzętem elektronicznym. Po bezskutecznych próbach zapanowania nad irracjonalnymi problemami, nawet zdezorientowany prowadzący usiłuje mnie pocieszać, że suma pecha i szczęścia w życiu jest równa zeru, więc czeka mnie dużo dobrego. Zagrałabym w lotto, ale w wariancie chybił trafił co najwyżej szlag trafi generator liczb losowych.
W efekcie jestem o dziwo pozytywnie nastrojona - pech dostraja poprzez ironię, szczęście samo w sobie jest zastrzykiem uśmiechu. Zresztą rozdzielanie losu na te dwa przeciwstawne składniki jest iluzoryczne. Lepiej myśleć całościowo - jak o scalonym pozytywie i negatywie. Życie w takim ujęciu lubię najbardziej.

Dopuszczenie do siebie piątkowego pecha było możliwe dopiero po niespodziewanym otwarciu drzwiczek umysłowej klatki. To w czwartek wlały się we mnie ponownie życie i świat.
Nagłe zawrócenie zamiast wyjścia, dziwne spotkania, zmiany planów, trochę Lyncha, odrobina śmiechu. Zwyczajność, w którą niewiadomo jak się w plątałam. Aż w pewnej chwili rozmowa zaczyna transformować i przypominam sobie, że nie każda dyskusja uwalnia zionącą pustkę. Nie wszystko bierze się z przeinteletualizowania, a słowa przestają być miałkie. Czuję strumień znaczenia i sieć porozumienia, która prawie wizualizuje się jako pajęczyna rozciągnięta między czerwonymi kanapami.
Spotkanie. Porozumienie. Nic nadzwyczajnego, ale pozwala mi wykroczyć poza siebie.

Źródłem mojego niezadowolenia jest niemożność przekraczania.
Zamknięcia, odcięcia, ograniczenia drażnią każde włókienko układu nerwowego.
Dlatego kierunki mojego istnienia wyznacza dojmująca potrzeba transcendowania.

0 komentarze:

Prześlij komentarz