/aktualizacja testu mocy oddziaływania/


Czasami  dobór muzyki przypomina katowanie się.
Wykuwanie kształtu czaszki przy pomocy młota i kowadła,
jakby tylko to mogło wpłynąć na mózg.
Każde uderzenie dźwięku kończy się szarpaniną z układem limbicznym.

Pogłębiam odczucia.

Euforię.
Strach.

Czasami poddaję się delikatemu drżeniu strun, kopiąc w ten sposób głębszą studnię dla smutku.
Czasami pozwalam miękko rozrastać się pogodnemu duchowi, który później leciutko wibruje w zakończeniach nerwów.
Ale nie dziś.

Gdy ta muzyka narasta przed drugą minutą
nie mogę nie oderwać się od rzeczywistości
- czegokolwiek bym nie robiła -
rękami obejmuję głowę
ściskam z całych sił
jakbym bała się nagłej eksplozji
dociskam słuchawki
wplatam palce we włosy
napinam mięśnie
walcz! uciekaj!
ból i strach
ból i strach
ból i strach

nie mogę nie poruszać się od 2:50.
po prostu nie mogę.
i już.

0 komentarze:

Prześlij komentarz