"
mówiłam przecież. nie chodź boso. moje słowa miały krótki termin ważności, nie powinny rozbrzmiewać echem nacięć. a już na pewno nie tak mocno, bo pozawerbalnie.
zresztą trzeba je było wziąć od razu na siebie, zamiast się uchylać. ale nie mówmy o rzeczach, których nie da się zmienić. pokaż. wyjmę ten odłamek.
postanowiłam zabezpieczyć się na przyszłość, wiesz?
w ciszy posrebrzam słowa. później tylko wydobywam dawno uformowane, połyskujące bryłki z ust. nie myśl, że nie stać mnie na lepszą powłokę. po prostu srebro jest idealne. wiarygodnie koroduje, szczególnie gdy mówię na śląsku.
już wiesz, dlaczego ostatnio nie noszę żadnej biżuterii. jak nie ja. zupełnie jak nie ja. przesada jest fatalna w skutkach.
nie, nie! nie próbuj otworzyć pancerzyka. w środku nie ma niczego istotnego. miękka, nieważka maź. pobrudzisz się tylko. ten jeden raz poprzestań na powierzchni. nie wygląda tak dobrze, jak na początku? poczekaj. mam preparat do czyszczenia.
popatrz... pierwotny blask.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz