Przenikam przez uścisk dłoni. Niby jest gdzieś wyciągnięta ręka, ale kto zagwarnatuje, że nie poddaję się złudzeniu? Obrazy mogą być zniekształcone, podobnie jak dźwięki zabarwione fałszem, a słowa podszyte kłamstwem. Dlatego czasami nie widzę, bo nie patrzę, nie słyszę bo nie słucham, nie mówię, bo chronię ciszę w kapsule odrębności. Przypominam słynne trzy małpki w jednym. Promocja na miarę czasów.
Jednak nawet wtedy pozostaje ostatni wyznacznik realności, zmysł najbardziej naturalny w krainie ślepców - dotyk. Tymczasem opuszki palców przesuwane po wszystkich powierzchniach napotykanych na ścieżce dnia obwieszczają jasny komunikat - faktury materiałów, ścian, blatów, kory drzew, poręczy, zwierzęcej sierści, ludzkiej skóry... Wszystkie obce. Nie z mojego świata. Im mocniej czuciowo uzmysławiam sobie obcość, tym łatwiej przenikam przez elementy rzeczywistości. Półprzezroczysta, tak przejrzysta, że nikt mnie nie przejrzy i nie będzie w stanie wyrazić najprostszej opinii na mój temat. Patrzysz przeze mnie, obcy człowieku, ponieważ nie wysyłam już sygnałów w celu podkreślenia swojej obecności, a przede wszystkim nie jestem już zdolna do pochłonięcia choćby najmniejszego kawałeczka rzeczywistości.
Rozumiesz, co to znaczy?
Czujesz?!
Nie ma bycia. Nie ma mocy. Nie ma pasji. Nie ma drżeń. Nie ma interakcji. Nie ma..
..mnie nie ma.
kogo?
czego?
Jestem człowiekiem wykorzenionym. Pozornie, rzecz jasna, gdyż istnieją więzy nie do zerwania, lecz te nie mogą usunąć poczucia bezdomności. Idę przez świat, który nie zwykł obwieszczać na tablicach ogłoszeń woli adopcji istot wypadających z ram realności.

0 komentarze:
Prześlij komentarz