lustmord
Generalnie ludzie mnie nie obchodzą. Poświęcam uwagę każdemu napotkanemu, bo jest potencjalnie ciekawy, ale zwykle szybko tracę zainteresowanie. Wprawdzie u prawie wszystkich można odnaleźć okruchy opowieści warte zgłębienia, ale tak naprawdę mam ochotę na poznawanie tylko nielicznych osób, które mają dla mnie znaczenie. Mogę im zaoferować całkowitą otwartość, pełne skupienie i wsłuchanie się w ich historię, w nich samych. Całość opiera się na niewymuszonym, zupełnie naturalnym zaangażowaniu.
W związku z powyższym jedną z poważniejszych zbrodni, jaką człowiek może przeciwko mnie popełnić, jest zabicie mojej ukierunkowanej na niego ciekawości. Brak zainteresowania zwiastuje nadciągającą obojętność.
Obojętność wznosi dla siebie domy o ścianach z zimnej pustki. Długimi palcami przywodzącymi na myśl sople lodu gładzi policzek, wodzi po skórze, roztaczając znienawidzone bezczucie. Bardzo nie lubię, gdy ktoś nagle ją budzi i zostawia po sobie tylko dojmujące poczucie braku.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz