mare waporum
Zaskakująca pustka wymierających po zmroku miast. Pod stopami bruk, który wywołuje wrażene niepewności. Ilekroć po nim idę, wyobrażam sobie, że kocie łby, na które przed chwilą nastąpiłam, rozsypują się i zapadają w czarną otchłań. Jeszcze chwila i stracę grunt pod stopami, dzięki czemu objawi się cała nierzeczywistość rzeczywistości.
Co tam szepczesz cichuteńko dźwiękami, Manu? Że to wszystko dym i iluzja? Jestem tylko rozmywającą się smugą, wspomnieniem ognia. Bardziej wyrazisty ode mnie jest własny cień.
Idę przez życię z nadzieją, że wreszcie ziemia się rozstąpi.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz