osteoblasty

Oczyma wyobraźni widzę swoje pęknięcie w kostce. Widzę jak rysa sunie w górę, wzdłuż piszczeli, skóra łydki pęka, mięśnie rozłażą się, obnaża rozstępujący się trzon kości. Ukazuje się szpik kostny..  powinien ukazać się szpik kostny, ale zamiast niego z jamy bucha chmura szarego pyłu... i nagle nogi przestają być zgrabną konstrukcją mięśni, kości, chrzęści, więzadeł, ścięgien opakowanych skórą. Rozsypują się a w ślad za nimi już całe ciało obraca się w proch. Opada na ziemię jak resztki wyplute przez astmatyczny, stary wulkan. Nie ma czucia, nie ma ciepła ani zimna. Nic nie ma poza myślą, która z jakichś przyczyn nie zniknęła, chociaż przez całe życie znajdowała miękkie oparcie  w gąbczastej masie komórek. Mój światopogląd, mocno zakorzeniony w materializmie, przeżywa wstrząs i rozmywa się w chwili dezorientacji, ale zaraz odnajduje się w sytuacji i niszczy całe wyobrażenie. Kiedy stałam się tak skostniała mentalnie? Mogę pomyśleć wszystko, a tak niewiele wchłonąć, przyjąć, przygarnąć...

0 komentarze:

Prześlij komentarz