niech żyje bal!
Cudowny czas kolorowej maskarady! Święto transparentnych twarzy. Treść jest formą, forma treścią. Maska twarzą, a twarz co najwyżej maską pośmiertną.
Skóra uszyta na miarę kostiumu. Umysł dostrojony do woli rozbawionego tłumu. Nic dziwnego, że rola doskonale przylega do ciała i ducha.
Mam świetne przebranie i raz na kilka chwil wiarę, że taniec, i radość, i śmiech mają sens.
Tylko wciąż.. wciąż.. w zakamarkach garderoby gnieździ się chłód. Na lustrach szron, na szybach lód. A przecież prawdziwe światy nie zamarzają.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz