shell


Istoty szczelnie zamknięte w skorupach szukają uporczywie szczelin w słowach. Pęknięć, z których można wyciec.  Rozcięć, przez które można upuścić trochę siebie. Szukają jamek w ciałach i myślach innych, w których można zatopić język i posmakować czegoś więcej niż tylko obcości.
Gryzą nadgarstki znienawidzonej odrębności, ale matka natura w drodze ewolucji kulturowej stępiła ostrość kłów.  Gładka skóra nie poddaje się woli.

Zresztą

jakiej woli?

Wola walki zawieruszyła się w sterylności lśniących wind biurowców. Rozpłynęła w miękkości kanap. Wyzionęła ducha, złamana ostatecznie na kołach zamachowych rowerów treningowych.
W kremowej przytulności  sypialnianych ustroni nie ma już dla niej miejsca. Nie pasuje do wystroju wsuniętego sprytnie przez współczesny świat między tony błyszczących stron makulatury.  Łagodne zatoczki prywatności przekształcane są zgodnie z wyszperanymi wytycznymi w pilnie strzeżone rezerwaty odpoczynku. Jakby ostrokoły żaluzji czy kurtyny rolet mogły odtworzyć refugium intymności.
Opancerzone stworzenia zawijają się w cuda przemysłu tekstylnego, dokładając dodatkową warstwę złudnej wielobarwności. Kolejna metoda odseparowania więdnącej osobowości. Chude rączki samoświadomości niestrudzenie uderzają w ściany łupiny, wystukując słabo rytm wnętrza. Czasami wzmacnia go nocna cisza. Wtedy wywołuje nieprzyjemny dreszcz. Drżenie wstrząsa pobrużdżonymi grzędami pól wyobraźni i generuje obraz zwisających z sufitu kokonów wkomponowanych w konstrukcje energooszczędnego oświetlenia.
Senne mary - szepczą stwory i unieważniają znaczenia machnięciem odnóżna. Bogowie własnych światów mają bogaty repertuar wystudiowanych, precyzyjnie wymierzonych gestów, żeby pazurkiem przypadkowo nie uszkodzić wnętrza oprzędu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz