świadoma
Potrzebuję dnia, który byłby jak niebo przed burzą - przesycony niepokojem i zalany intensywnością barw. Skropiony soczystą zielenią myśli wyrastających na tle wzburzonego błękitu. Chcę wiatru nieprzewidywalności budzącego dreszcz i narastającego pomruku dzikości. A na zakończenie miękkości mchu i zapachu mokrej ziemi.
Tak, tak. Zamaluj mnie na zielono.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz