śródnocnie
marzec
miesiąc przeklętej potencji
czas niekończącej się nadziei na akt
kwintesencja beznadziei, jeśli już jesteśmy przy Arystotelesie
marzec
obiecuje, obiecuje, a milczy
(milczy rymuje się z wilczy)
co najwyżej spluwa zielonkawą flegmą z głębi zmurszałych płuc odpowiedzialnych za wentylację myśli
(przynajmniej wiadomo, skąd bierze się smród stęchlizny w mojej głowie)
cicho
nuć dalej piosenkę sprzed 80 lat, zamiast pomnażać niesmak
nuć
jak pająk snuje nić
żeby opleść ciało wyssanej ofiary
zawiń się w całun dźwięków i zaśnij
pozbawiony treści oskórku
śnij
swoje wielobarwne sny
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz