głupstwa, głupstwa


Galaktyki wirują, gwiazdy nonszalancko spluwają plazmą, a szaleńcy eksmitowani z naszego Układu Słonecznego zaplatają warkoczyki Drodze Mlecznej.
Normalny dzień człowieka w pozornie oswojonym zakątku Uniwersum dobiega końca. Było dobrze, myśli człowiek, mechanicznie odhaczając w głowie listę wrażeń, zdarzeń, odkryć i osiągnięć. Dobrze - myśli, przybijając do ściany pierwszy obrazek przedstawiający olbrzyma nacinającego skórkę ziemskiego globu idalnie wzdłuż południka 18° 59′ 9″ E. Było - dodaje z nutką goryczy, sięgając po kolejną ilustrację, na której ogromne palce giganta zwijają w rulonik powierzchnię planety. Gdzie podziało się jest? - dopytuje człowiek, ale świat uparcie milczy. W rękach człowieka pozostała wyblakła akwarela zwiastująca przybycie o wschodzie słońca armii kosmicznych karzełków rozwijających z rolek nowe krajobrazy. Nikt z obsługi nie zwraca już uwagi na zachowanie ciągłości. Ludzie i tak nie zauważają zbyt absurdalnych zmian, a wszelkie ich przejawy natychmiast neutralizują racjonalizacją.
Jakaś część człowieka bez przekonania sugeruje, że czas już zajrzeć pod spódnicę jednej z reprezentacji rzeczywistości, ale głowę wyściela skojarzenie z zieloną murawą. Człowiek objętnie zerka z ukosa na wątpliwe wdzięki skrywane pod półprzezroczystą halką liczb i abstrakcji, po czym odwraca głowę w kierunku migających na ekranie dwudziestu dwóch punktów. To chyba kwestia zachowania wewnętrznej równowagi.
Wszechświat ciężko westchnął i przewrócił się na drugi bok. Uwadze człowieka nie uszło, że staruszek ma nieco nieświeży oddech.

0 komentarze:

Prześlij komentarz