o wymiotach słów kilka
Mam zbyt wiele par butów, żeby móc krytykować konsumpcjonizm.
Z drugiej strony mam prawo do autokrytyki, a całe to nienasycenie, cała domorosła quasifilozofia braku jest tak mocno zakorzeniona w epoce, że robi się niedobrze.
Chociaż przyznaję, że znacznie bardziej mdli mnie od przeintelektualizowania.
(Konsumpcja i rzyganie. Jakoś tak bulimicznie wyszło).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz