dż
Po przeczytaniu informacji, jakoby bakterie glebowe miały poprawiać nastrój i wspomagać procesy uczenia się, "gryzienie ziemi" nabrało nowego znaczenia. Jeśli kogoś nie stać na Prozac, może pobawić się w dżdżownicę.
A propos "dż", powoli przestaje dżdżyć w naszym pięknym kraju nad rozlewiskiem. Lokalne podtopienia niektórzy okazyjnie wymienili na budynki wylatujące w powietrze. Jak wieść gminna niesie przyczyną powstania ziejącej dziury w zewnętrznej ścianie domu był wybuch gazu doprowadzonego nielegalnie dętkami rowerowymi do mieszkania, którego lokatorów uprzednio owego dobra pozbawiono. Być może plotka obrosła już na tyle w ludzką fantazję, że najnowsza wersja podaje źródło iskry inicjującej small bang i bez zbędnego kombinowania uwzględnia chociażby smoka hodowanego w piwnicy (takoż nielegalnie, widział kto legalnie hodowane smoki?).
Dzięki całej sytuacji po raz kolejny przekonałam się, że telewizja jest medium nobilitującym. A to panią z warzywniaka, która amatorsko tańczy-śpiewa-recytuje, śmiało nazwie gwiazdą, a to zwykły dom wyniesie do rangi kamienicy. Efekt jest taki, że prostego człowieka nagle dopada refleksja i gryząc w dupę, brutalnie uzmysławia, iż jego życie rozgrywa się w nierzeczywistym świecie platońskich idei - piękna, dobra, porządnych kamienic... Tymczasem na codzień wszystko spełnia jedynie zaniżone wymogi formalne. Nie dziwi więc oderwanie od życia i utrata poczucia realności. Wprawdzie człek może jeszcze próbować wierzyć w złudzenia optyczne, ale gdyby posiadał zalegające pokłady nierozdysponowanej wiary, to prawdopodobnie wcale nie miałby problemu. Odgrywa więc z zadziwiającą łatwością życie. Całkiem przyzwoite i całkiem płaskie. Bez najmniejszej szansy oddania się kultowi perspektywy.
Piszę te wszystkie głupoty, żeby odwlec chwilę gwałcenia własnego mózgu strasznie strasznymi rzeczami, ale ileż można..., zatem miłego dnia, Robaczki :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz