hologram
Warstwa świadomości z zadziwiającą łatwością odkleiła się od istnienia i przyjęła wygodną pozycję obserwatora.
Życie się dzieje. /wybrzmiało głosem Czubówny/ Poruszam się. Uśmiecham. Wywiązuję z obowiązków. Działam. Wchodzę w interakcje z ludźmi. Nie pojawił się żaden zewnętrzny symptom zmiany.
Nie mogę tylko zrozumieć, kto tak naprawdę wita się moją ręką. Kto wypowiada słowa moimi ustami. Kto planuje moje wakacje. Kto budzi się w moim łóżku i używa mojej szczoteczki do zębów. Kto bez wahania sięga po moje perfumy, a później wypija moją kawę. Kto działa w moim imieniu i podejmuje decyzje o długoterminowych konsekwencjach. Wreszcie kto do cholery marnuje moją codzienność.
Nie wiem, kim lub czym jesteś, ale nie chce mi się ciebie poznawać.
Wystarczy mi pewność, że niewiele masz wspólnego z człowieczeństwem. Jesteś co najwyżej przejawem, hologramem, marną grą świateł. Nie można cię dotknąć. Jeśli ktokolwiek, zamiast poprzestawać na powierzchni, wejdzie głębiej , przeniknie przez ciebie.
Nie znoszę zegarów, bo ich jedynym zajęciem jest siekanie czasu. Nie cierpię zmechanizowanych ludzi, których jedynym zajęciem jest staranne cięcie życia na odcinki zadań do wykonania. Dlatego wynoś się z mojego życia obcy tworze zabezpieczający przed stoczeniem. Wynoś się pasożycie hodowany na pożywce ładu społecznego. Znikaj, nawet kosztem... zresztą nieważne. Emocjonalny ekshibicjonizm też ma swoje granice.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz