wyobraźnia II


/Strzęp wyrwany ze snu sprzed miesiąca. Przez cały ten czas zastanawiałam się czy mam ochotę go tu zamieszczać. Stwierdziłam, że z punktu widzenia bloga nie ma sensu plątanie się w zawiłościach fabuły. Istotny jest zapadający na długo w pamięci obraz, który w trakcie śnienia świadomość uznała za interpretacyjnie oczywisty, po czym odwołała się do Junga za co została natychmiast wyciszona. Poza tym ważna jest chronologicznie pierwsza senna wzmianka o wyobraźni. Na początku historii rzuconą na mnie klątwę może zdjąć tylko osoba wtajemniczona, posiadająca moc. Jej opis zamyka się w trzech słowach: "ona ma wyobraźnię"./

Otwierają się drzwi i do holu ogromnej rezydencji wpływają różnokształtne stwory. Płyną w powietrzu.
Zwracam uwagę wyłącznie na wielką rybę. Z daleka kontury jej obłego ciała wydają się rozmyte. Początkowo przypomina welonkę, ale falujące płetwy szybko przekształcają się w różnobarwne wstęgi. Migoczą fioletem, połyskują srebrem, mienią się szmaragdową zielenią i starym złotem.  W miarę zbliżania się do mnie kolory stają się coraz bardziej transparentne i z bliska mogę dostrzec, że ryba pozbawiona jest płetw, ogona, oczu… Całą powierzchnię jej ciała pokrywają ludzkie usta różniące się kształtem i wielkością. Niektóre otwierają się i zamykają, umożliwiając stworzeniu przemieszczanie się. Płynność ruchów działa hipnotyzująco.
Przypominam sobie, że już kiedyś spotkałam tę istotę. Ryba ma wgląd w przyszłość, zna wiele odpowiedzi, posiada wiedzę i mądrość. Ludzie, którzy się z nią spotykają, traktują ją z wielkim szacunkiem. Najistotniejsze jest jednak to, że pocałunek umożliwia nawiązanie połączenia i pozwala stworzeniu zaglądać  w ludzkie umysły i serca.
W rezydencji otaczają mnie ludzie. Niektórzy podchodzą do ryby, pytając o losy rebelii. Zaczynam pojmować, że wyczuwalnie napięta atmosfera wynika z konspiracji i pragnienia wyzwolenia się z niewoli.
Idę w ich ślady. Zbliżam się do istoty i spostrzegam, że gładka, łuskowata skóra ze wspomnienia pierwszego spotkania zmieniła się w zrogowaciałą, gruzłowatą tkankę. Usta miejscowo są pokryte  skamieniałymi wrzodami i naroślami. W porównaniu z reminiscencją pierwsze wrażenie jest odstręczające, ale natychmiast pojawia się we mnie przekonanie, że to złudne. Instynktownie wybieram jedne z ust, które wbrew obrazowi okazują się wyjątkowo miękkie i delikatne.
Nagle uzyskuję pełne porozumienie z rybą. W jednej chwili zarówno czuję, jak i rozumiem. Absolutnie.  Znajduję długo poszukiwane odpowiedzi na pytania, ogarniam całą sytuację, w której znajduję się ja i świat, a w tym czasie strumienie emocji swobodnie przeze mnie przepływają. Nagle  fala ogromnego smutku zalewa mój umysł. Rozlewa się w czaszce błękitem paryskim i bardzo mnie przygnębia.
Dociera do mnie, że cała rezydencja należy do człowieka, który więzi rybę i pozostałe fikcyjne stwory. Ryba wie, że chce ją zabić, ale na razie wykorzystuje ją do własnych celów. Jestem zdeterminowana, by jej pomóc, ale tutaj już wracamy do części fabularnej.

0 komentarze:

Prześlij komentarz