blog znów jest osobisty


Mag gnie topór a nawet topole i stąd się biorą karty do bankomatu.

Na szybie przycupnął seledynowy owad z przezroczystymi, żyłkowatymi skrzydełkami, które w świetle mienią się tęczowo. Do czasu zwęglenia oczywiście, bo insekt należy do gatunku lubującego się w kończeniu żywota w lampach. Gdy już dokona, opada w formie poczerniałej i skurczonej na sterty białych kartek. I kontrastuje.
Tak w każdym razie drzewiej bywało.
Dziś Zielony znajduje się w świecie za szklaną barierą. Zresztą odkąd zamieszkała ze mną bestia, prawdopodobieństwo, że jakikolwiek owad zdąży złożyć siebie w całopalnej ofierze z wykorzystaniem piekielnego ognia świetlówki halogenowej G9, gwałtownie spada. Dup!* Do zera. Bestia wiedziona instynktem poluje na każdą ruchomą oznakę budzącej się do życia wiosny. Od prążków interferencyjnych na firanie począwszy, na małych zwierzętach skończywszy. Jeśli ofiara pomyślnie przejdzie weryfikację i zostanie uznana za formę białkową, będzie pożarta lub złożona w darze. Ekhem... W darze... Najwyraźniej nieopatrznie zadeklarowałam gotowość podjęcia się utylizacji zwłok.

Puenty nie będzie.

*` Jako onomatopeja a nie dopełniacz liczby mnogiej od rzeczownika dupa.**
** Gwiazdka prim pojawia się tylko po to, żebym mogła użyć słowa onomatopeja; od lat jestem jego zagorzałą wielbicielką (z powodu gorzały wyrzuciłam "wielką" i zrezygnowałam z dobrze zapowiadającej się aliteracji - więcej w monografii 'O zgubnych skutkach fermentacji alkoholowej').
*`` wyobraziłam sobie zastąpienie poczciwego dup! bardziej ścisłym bęc!, po czym parsknęłam śmiechem. Pomysł użycia bęc! jest tak kuriozalny, że będę musiała go kiedyś zrealizować.

PSst
Doniesienie z ostatniej chwili. Przypadkowo zidentyfikowałam Zielonego jako złotooka drapieżnego (Chrysoperla carnea). Nie wierzcie bezgranicznie Wikipedii: "Jesienią samice często wlatują do mieszkań, aby tam przetrwać zimę". Przetrwać! Dobre sobie. Prawda jest taka, że wlatują, żeby popełnić samobójstwo.

0 komentarze:

Prześlij komentarz