korespondencja ze snem
Dziewczyna ze snu walczy o zainteresowanie.
Szatan o zmęczonych oczach prowadzi sanatorium dla chorych na depresję. Lokalne krajobrazy utrzymane są w kolorystyce starej, zniszczonej fotografii, a wszystkie powierzchnie mają fakturę piaskowca, który krusząc się, zaprósza oczy pensjonariuszy, czyniąc ich powieki jeszcze cięższymi. Pod tonami szarości można znaleźć budynki będące skrzyżowaniem baraków z Brzezinki i mojego wyobrażenia domów z kolonii karnej w jednej z książek Łukjanienki, której tytułu nie pamiętam. Wyobraźnia ostatnio nie domaga koleżance ze snu, bo okoliczne przestrzenie pachnące tajgą pozbawione są ostrych detali.
Szatan po rozmowie ze mną i usilnych staraniach moich bliskich zgadza się mnie przyjąć, na co reaguję nieco zbyt entuzjastycznie, jak na osobę w ciężkiej depresji. Krótka wymiana zdań pozwala mi zdiagnozować tę biedną istotę cierpiącą na nieśmiertelność i brak sensu.
Spostrzeżenie z wycieczki: piekło jest bardzo zimnym miejscem.
Obudziłam się z odtwarzanym w tle myśli "Sanitarium". Zadziwiające, jakie starocie wygrzebuje moja podświadomość. Żeby wyłączyć muzykę w głowie, włączyłam Metallicę i przypomniałam sobie pełny tytuł.
Welcome home.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz