credo
Lipiec nam mości panowie obrodził w słowa. Słowa gęste i lepkie jak powietrze przed burzą. Słowa irytujące i niepokojące, które brzęczą jak pszczoły nad piwem w cienkim szkle. Słowa lotne i nieważkie, o pijanym spojrzeniu ważki mnożącej półprzytomnie wycinki rzeczywistości. Lipiec parzy się sam ze sobą, słowa jako te winniczki obojnacze - raz się splotły i ktoś wcisnął stopklatkę. Będzie trzeba podjeść i rozerwać stare związki, ponieważ hamują rozwój. A teraz zgadnijcie cni panowie, czyje palce wbiją się w mlaszczące cielska, czyje paznokcie zatopią się w sklejonej miękkości i naruszą śluzowatą ciągłość powłok?
(przerwa na umycie rąk)
Niby regularnie podlewane, niby nawożone impulasami z wewnątrz, bodźcami z zewnątrz, a nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ktoś spartaczył robotę na samym początku i zatruł nasionka brakiem treści. Zakuł pustkę w chitynowe pancerzyki. Niby można rozgryźć i pośmiać się ze szczeniackich dźwięków, ale niedosyt pozostanie, a brak zagnieździ się pod językiem. Nie jest to takie znowu tragiczne wydarzenie. Co to to nie.
Ja wierzę w dyfuzję.
Tylko potrzeba mi złożonego środowiska i pokarmu bogatego w składniki mentalne oraz elan vital.
Trochę ciszej przyznaję, że wierzę też w osmozę.
Jeśli któryś z przemiłych panów znajdzie przesuszoną wylinkę, to będę ja. Uprasza się nie deptać zbyt mocno i zdławić wszelkie przejawy świadomości. Uprasza się deptać tak mocno, by ból wskrzesił jakiekolwiek przejawy świadomości.*
Świadomości panowie nie zdławią. Świadomości panowie nie wskrzeszą. Bo świat o mości panowie jest miejscem o wiele bardziej złożonym, niż się panom śniło, niż się panom śliniło, niż się przez panów czytanym filozofom wylśniło w szklanych mózgach homunkulusów. W kruchej powłoce znajdziecie bowiem panowie całkiem apetyczną pożywkę z larwami nowej, wspaniałej czasoprzestrzeni.
Panowie wyjmą ości i skończą posiłek.
Jeśli dyfuzja, pochwalą, że potrawa pełna smaku i nut różnorodności.
Jeśli osmoza, skrytykują, że mięso zbyt suche.
Dla mnie to już będzie bez znaczenia, bo w skupieniu rozwinę kolejną parę skrzydeł.
*niepotrzebne skreślić
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz