nieb

W filmach czasami pojawia się bliźniacza scena: postać pod powierzchnią wody. W chwili zanurzenia następuje wytłumienie dźwięków, pojawia cichy szum. Obserwujemy fragment falującego świata przez niebieskawy filtr zmiękczający kontury kształtów. Człowiek porusza kończynami, jego głowa zbliża się do powierzchni wody, ale się nie wynurza. Często jest to punkt, w któym następuje przełamanie akcji: odcięcie od ciągu zdarzeń, wypadnięcia z nadwodnego życia. Nagle bohater zostaje sam ze sobą, czyli de facto nic się nie zmienia, ale dopiero teraz zostaje to podkreślone. Istnieje tylko on, gruba warstwa kwadrylionów atomów wody i niewyraźny zarys świata (światła?) nad głową, który (które?) niby istnieje, ale przecież wcale nie musi. Realnie zanurzenia doświadcza się inaczej, dlatego muszę się odnieść do wrażeń pod wpływem filmowego przedstawienia. Dokładnie w taki sposób postrzegam teraz rzeczywistość.

0 komentarze:

Prześlij komentarz