Mój kompletny brak przywiązania do manifestowania siebie w określonej formie doprowadzi kiedyś do katastrofy. Nie mam tutaj na myśli czysto zewnętrznej, cielesnej postaci. Akurat w tym wypadku, zależnie od okoliczności wykazuję umiarkowaną konsekwencję (o, jak mniemam, czysto inercyjnych przyczynach). Problem zaczyna się w bardziej złożonym przejawianiu się poprzez gest, mimikę, pozę czy słowa. Szczególnie, w sposób niezauważalny dla przypadkowego rozmówcy, przerysowane słowa!
Nie potrafię już traktować poważnie świata. Nieustanne poczucie absurdu doprowadziło do pobłażliwego traktowania wszystkiego, co ulotne i umowne: konwencji, poglądów, słów. Nie mam potrzeby bycia spójną. W efekcie żongluję rolami i postawami, wypowiadam masę dziwnie skonfigurowanych myśli, nieszczególnie się do nich przywiązując. Gdy rozmówca skupia się na przejawie, i nie dostrzega samego działania, pojawia się zarodek problemu. Wystarczy go podlać jednym z nieroztropnie wypluwanych przeze mnie sformułowań (a te kompulsywnie wypadają z ust, bynajmniej nie ze względu na treść, a z powodu urokliwego zlepka głosek czy uwodzicielskiej wibracji przypadkowych fonemów) i już nieporozumienie kwitnie. Rośnie też bujnie, gdy popychana ciekawością reakcji na, wyrzucam z siebie drobne kontrowersje (a jest to wszak objaw ze wszech miar pozytywny, świadczący o tym, że iskra interakacji* jeszcze mnie interesuje).
Istnieje tylko jedno miejsce, którego czasoprzestrzenne współrzędne są zależne wyłącznie od obecności wybranych ludzi. Nie muszę się w nim uciekać do żonglerki formami, a myśli zaczynają przepływać tak swobodnie, że na chwilę zapominam o nierzeczywistości rzeczywistości i przestaję odczuczuwać** wpływ jakichkolwiek konwencji. Nie jestem ograniczona li tylko do wyboru pomiędzy. Zostaję zwolniona z konieczności wyboru w ogóle. Chyba dryfuję.
*znamienna literówka, zostaje
**fajna literówka, zostaje
_______________________
A na koniec refluksja wieczorna, wyrzygana w związku z luźnym nawiązaniem do Dietrich: Niemcy to jednak oschły naród. Pflücken, które odkąd pamiętam, widzę obślinione, wymawiają wybitnie sucho.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz