osad


Powoli przestaję osadzać się na rzeczywistości.
Osadzanie nie jest dobrym słowem. Niesie falę mulistego posmaku wysychających rzek lub szorstko-gorzką fakturę zbyt mocnej herbaty.
Osadzanie nie jest dobrym procesem. Drobinki człowieka pozostają na przedmiotach, osiadają jak kurz na powierzchniach spotkań i gromadzą w kącikach zdarzeń, ale tak naprawdę nie pozstawiają najmniejszego śladu w rzeczywitości. Nieobecność w życiu sprawia, że w głowie pozostają jedynie wydmuszki wspomnień.
Musiałam przebrnąć przez szeroki pas graniczny czasu totalnej obojętności i naprawdę przestać się przejmować, by móc swobodnie przyjmować siebie, życie i świat.
Przestałam osadzać się na rzeczywistości. Zaczęłam się w niej zakorzeniać. Wrastać emocjonalnymi korzonkami w teraz, jednocześnie próbując wypuszczać intelektualne pędy we wszystkich kierunkach czasu i przestrzeni.

0 komentarze:

Prześlij komentarz