minimalistycznie vol.3



Uchylam drzwi nowego dnia
   oparta o framugę wypijam kilka łyków kawy
   i podglądam przed świtem
   szaroniebieskie spojrzenie poranka wyłania się spod powiek nocy
   jeszcze zamglone, a już błyska drapieżnością
 
   uśmiecham się kącikami ust i lekko mrużę oczy
      takim cię lubię

Otwieram szybkim ruchem na oścież

      No chodź!

0 komentarze:

Prześlij komentarz