zimne ognie



Powietrze trzeszczy od emocji. Tutaj zaiskrzy złość, tam zaszeleści prentesja. Zamknięte pomieszczenia stają się rezonatorami nieporozumień. Słowa odbijają się głucho od ścian i wracają rykoszetem. Dlatego otwieramy szeroko okna, szukając przestrzeni dla narastającej fali uczuć. A gdy to nie pomaga, bo dusimy się się od nadmiaru tlenu podsycającego płomień gniewu, uciekamy. Byle dalej przed siebie, co w praktyce oznacza byle dalej od siebie.
Pod naszą nieobecność domy oczyszczają się. Mury wypuszczają delikatne rzęski przypominające trawę falującą na wietrze i wyłapują większość ładunków rozsypanych z błahych powodów.
Kiedy wracamy, zastajemy czyste powietrze znieruchomiałe w oczekiwaniu.
Tylko w nocy czasami można usłyszeć, jak ściany cichutko posykują, a sufity strzelają wspomniem iskier. Dlatego w starych domach tyle jest ciekawych dźwięków. Napęczniałe od ogromnej dawki emocji cegły i zgrubiałe podłogi prawie nigdy nie wyłączają buforów bezpieczeństwa.

0 komentarze:

Prześlij komentarz