w drobny mak. i chuj.
Cały problem w tym, że mój model rzeczywistości nie pokrywa się z rzeczywistością. Nie ubolewam nad upośledzonym rozumieniem, bo w tej kwestii daję radę na poziomie umożliwiającym reagowanie (gratuluję osiągnięcia poziomu eugleny zielonej i finezji działań na poziomie porównywalnym z fototaksją. Zaprawdę trzeba być geniuszem, żeby zaprzęgać do tego świadomość).
Nie jest to więc kwestia modelu poznawczego. lecz modelu przeżywczego. Chodzi o symulację. O właśnie. Moja symulacja rzeczywistości nie pokrywa sie z macierzystą rzeczywistoscią, wskutek czego mam problemy ze scaleniem przeżycia i życia. A nie potrafię przeprowadzać symulacji z wykorzystaniem innego, nowego konglomeratu algorytmów, ponieważ obecny jest zbyt głęboko zinternalizowany.
*
chuj z paradygmatami. chuj z chińskimi pokojami jako sposobami na obejście ich ograniczeń. chuj z językiem. Searle się zużył. Wittgenstein gówno wiedział. Języki są łupliwe tam, gdzie są logiczne, a elastyczne tam, gdzie nielogiczne.
... tylko je wtłoczyć w dobry model. wróć. tylko model wtłoczyć w dobry język. stój. dwie tautologie pod rząd. wybornie. podrzynam sobie gardło tautologią. Smaczysta posoka ścieka do z ust.
*
kurwa. praca mi służy. intelektualna praca.
kolumbie, kurwa, niesłychane.
*
w ciągu trzech tygodni rozpierdoliłam swój rytm dobowy i odbudowałam go w niekonwencjonalnej formie, śpiąc dwa razy na dobę po dwie godziny. Popołudniu i gdzieś między godziną duchów a godziną szatana. W efekcie rozpierdoliłam się dokumentnie. Jest chujowo. Nie wiem jak da Vinci dawał radę.
Poprawka - wiem. On był geniuszem. Geniusz. To jedno ze słów wytrychów, które dają odpowiedź, ale ani trochę nie zbliżają do zrozumienia.
Tak więc, panie doktorze od zwłok, zaaplikuję sobie - za pana pozwoleniem - trzy do czterech godzin snu jednorazowo na dobę celem odgąbczenia mózgu i odzyskania minimalnej mocy obliczeniowej.
Ciało.
Baczność.
Spocznij.
Padnij.
.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz