przekraczanie
Strach to dar będący jednocześnie przekleństwem i błogosłąwieństwem. Pod pewnymi względami jest podobny do bólu, choć niewątpliwie trudniej go opanować. Ból mknie w impulsach nerwowych i zagnieżdża się w głowie. Strach, wychodząc z głowy, przenika do krwi, przesącza się przez cieniutkie ścianki naczyń, zmuszając każdą komórkę organizmu, by nim oddychała.
O ile ból stanowi tylko informację, którą po odebraniu można zignorować lub odpowiednio na nią zareagować, o tyle strach samoczynnie aktywuje dodatkowe mechanizmy zmuszające do działania. Cała sztuka polega na nauczeniu się, jak wykorzystywać je do własnych celów.
Żeby strach stał się pomocny, trzeba go przyjąć, zrozumieć i zaakceptować. Częściowo oswoić, zachowując jednak świadomość obcowania z dziką bestią, która jest nieprzewidywalna. Nawet wtedy, gdy dyszy zmęczona, skamle cicho u stóp, podporządkowuje się woli, nie można zapominać, że w każdej chwili może rzucić się do gardła, zmiażdżyć krtań, zdławić krzyk i spłycić oddech. Trzeba pamiętać, nie po to, by uniknąć niespodziewanego ataku, lecz żeby być gotowym na stawienie mu czoła.
Strach daje szansę na zmierzenie się z samym sobą i przełamywanie ograniczeń. A jeden z piękniejszych dźwięków wydają pękające bariery.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz