puff

Jedno z niezmiennych prawideł bycia mną - wstawanie przed 4 nad ranem skutkuje popołudniu dziwnym stanem. W środku robię się trochę bardziej miękka, myśli w głowie upłynniają się, a krawędzie zewnętrznego świata delikatnie się rozmywają i zaczynają lekko falować. Wszystko prawie niezauważalnie i nawet przyjemnie. Ale im głębiej w wieczór i w noc, tym bardziej czuję się jak rozmiękająca od nadgnicia, wypatroszona gałka oczna dryfująca w mętno-mdłym rozworze rzeczywistości. I tak sobie na wpół świadomie płynę przez resztkę dnia do jeszcze krótszej nocy, niemrawo wirując witką oderwanego nerwu wzrokowego.


Przez cały dzień takie obrazki mam w głowie.
A w nocy śni mi się, że kupuję ekspres do kawy.
Coś ci się ewidentnie poplątało, mózgu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz