Co to za nastrój, skoro tłumaczę się z tła intencji. Prewencja nieporozumień, które i tak przecież nie miałyby żadnego znaczenia.
Przecież o to tu chodzi. Wyjałowienie z kontekstu, odsączenie z motywów. Czyste strzępy, które coś o mnie mówią tylko mnie samej wplątanej w węzły rzeczywistości, a i tak jest to tylko efekt uboczny.
Dlatego żenuje mnie ten unik. Ograniczenie co najmniej jednego stopnia swobody nadinterpretacji, by uniknąć jednego odprysku możliwej ścieżki reakcji.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz