oszklona
Specjaliści od szczęścia i spełnienia zalecają uważność. Pożyczają wedle potrzeb od wschodnich mędrców: kilka elementów medytacji, ekstrakt z paru stron starego tekstu, pojedyncze hasła przekonwertowane na język zachodu. Oprószają całość grubą warstwą psychologii w formie łatwej do zamknięcia w kolorowej gazecie. Kwant olśnienia wliczony w cenę strzyżenia i farbowania u fryzjera.
Skoncentrować się na oddechu?
Przecież mam watę szklaną zamiast płuc.
Powietrze wydostające się przez usta jest skażone drobniutkimi włókienkami, których nie topi nawet najgorętszy oddech. Każdy wydech na styku z rzeczywistością buduje kolejną warstwę zimnej szyby. Widzę cię świecie, ale gdy tylko próbuję dotknąć, chłód zwęża światło naczyń i oślepia nerwy. Przestaję czuć nie tylko to, co na zewnątrz, ale także siebie. Z każdym kolejnym oddechem wolna przestrzeń wokół mnie kurczy się.
Gdy szkło powlecze skórę..
..pozbawiona ust i opuszków stanę się niema i ślepa.
Monady nie mają okien? No co ty, Gottfried! Monady są izolowane właśnie przez okna.
o~o~o
Szklane usta. Szklane dłonie. Szklane myśli w oszklonym umyśle.
Nie obawiam się, że pewnego dnia się potłukę. Martwię się, że tego nie poczuję.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz