odnotowane


Ludzie w znakomitej większości nastawieni są na przekaz, nie na odbiór.
Wyjątkowo rzadko zdarza się sytuacja, w której dwie osoby prowadzą dialog wyważony, którego pełna istota nie leży w każdym z rozmówców z osobna, a w przestrzeni pomiędzy nimi. Tym właśnie charakteryzują się prawdziwe rozmowy - interlokutorzy potrafią częściowo uwolnić się od samych siebie i skupić nawet nie na drugiej osobie, co na celu dyskusji. Tutaj tkwi pierwsza przyczyna problemów komunikacyjnych - ludzie nie mówią o tym samym.
Każdy z osoba wypluwa z siebie słowa, nie zwracając uwagi na treść, która przed chwilą została przekazana.
I tak dochodzimy do drugiego powodu - na wpół świadomego przeświadczenia o tym, że JA mam do powiedzenia coś o wiele ciekawszego czy bardziej wartościowego. Czasami się zastanawiam, ilu ludzi, po wysłuchaniu czyjejś opinii i wygłoszeniu własnej tyrady, byłoby w stanie powtórzyć to, czego rzekomo słuchali trzy minuty wcześniej.
Inną kwestią jest to, że często ludzie naprawdę nie mają nic do powiedzenia. Mówią, bo do tego przywykli. Mówią, bo tego wymaga sytuacja, konwencja, dobre wychowanie. I wreszcie mówią nie po to, by przekazywać informacje, a po to by budować relację emocjonalną. Tutaj kluczową rolę odgrywa odpowiedni dobór rozmówców - muszą być konguerentni i komplementarni. Jeśli obie strony zgadzają się na taką formę wymiany zdań, wszystko pozostaje w najlepszym porządku.
Kolejnym problemem jest, jak sądzę, koncentracja. Ludzie mają problemy z czytaniem długich tekstów, bo wymagają od nich skupienia uwagi (ten przykład w związku z zasłyszaną dziś informacją, że w zeszłym roku 2/3 Polaków  nie przeczytało ani jednej książki). Szybko się nudzą. Potrzebują zmiennych bodźców. Taką mamy naturę, ale myślę, że poziom rozproszenia będzie coraz większy. Zdolność skupienia uwagi coraz gwałtowniej kurczy się w czasie, co wynika w dużym stopniu z oferty serwowanej przez otaczający świat. Nie zamierzam narzekać na media, pośpiech i szybki dostęp do informacji :) Nietrudno jednak zauważyć tendencje w przekazywaniu codziennych informacji np. w sieci - coraz krótsze teksty, więcej zdjęć i rosnąca dominacja filmów (notkę zawierającą analogiczną informację byłabym w stanie przeczytać kilkakrotnie szybciej, a korzyści z wizualizacji pewnych zjawisk są na ogół znikome). Ten przykład można rozszerzyć na większość sfer życia – wszędzie gładkie powierzchnie z wysoką częstotliwością odświeżania (odzwyczajamy się od ciągłości). Wystarczy je omieść spojrzeniem i popędzić do następnej.

A w ramach podsumowania jedno pytanie:
ile jest w sieci blogów?
Wszyscy mamy coś istotnego do powiedzenia...

Powoli tonę w ogromnym oceanie światła.

0 komentarze:

Prześlij komentarz