----
Ludzie o twarzach poszarzałych od myśli otwierają okno nowego dnia. Drżącymi rękami podnoszą do ust kubki i wypijają jednym haustem porcję porannych złudzeń. Mdły wywar z granulek snu i liści sensu parzył się bezproduktywnie rozcieńczony czasem. Nic już nie pomaga. Zmęczony doświadczeniem organizm zneutralizuje każdą porcję nadziei.
Zrezygnowani patrzą w lustra i przemywają twarz letnią wodą bezmyślności. Na wysuszoną życiem skórę nakładają grubą warstwę kremu rutyny, który pozornie koi zmysły. Ostatni blask emocji tlący się w oczach gaszą ciężką zasłoną powiek.
Wychodzą.
Wchodzą.
Zamykają okno.
----
Zapisałam rano powyższe słowa, po czym z lekkim niepokojem jeszcze raz spojrzałam w lustro.
Ale nie.
Teraz już wiem na pewno, że nie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz