Moja spontaniczność przerodziła się w szybkie przeplanowywanie. Buduję wieże z klocków i w razie potrzeby wyciągam cegiełkę z podstawy i natychmiast podmieniam inną, by nie zaburzyć równowagi. To dobrze.
Nadmiar ruchów w krótkim czasie staje się jednak źródłem chwiejnej irytacji. Niepokoi mnie to, bo świadczy o ograniczeniu. Nie taką siebie kiedyś widziałam. To źle.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

1 komentarze:
słodki dylemat, stać się maszyną, czy żyć i zawisnąć z tęsknoty za nieskończonością.
Prześlij komentarz