Znów to wrażenie, że moje emocje leżą wybebeszone obok mnie, widzę je, jestem ich świadoma, moje ciało je czuje, chce się zwijać z bólu, chce wyć, chce biec, chce drzeć, ale całość nie jest zintegrowana z psychiką. Psychika na dywanie. Na drewnie. Powalała wszystkie podłogi. Emocje podarte, postrzępione na gnijącej kupie a ja nie mogę ich scalić ze sobą, tylko zwierzęco wyć.
Nie mogę ich dotknąć. Tylko dotyk umożliwia zrozumienie.
5 niedziel później
oswoiłam bycie w swojej głowie.
bycie w.
(choć doskonale pamiętam stan, nie przypominam sobie, co się wtedy działo na styku z zewnętrznym światem; pewnie nic)
0 komentarze:
Prześlij komentarz