Wiem, jak to jest żyć bez naskórka. Ze zdartą całą powierzchnią odczuwania.
Wtedy każde najdelikatniejsze muśnięcie jest bólem. Pod warstwami bólu można wyodrębnić inne pasma czucia, można przeczuć intencje dotyków, przewidzieć cele zbliżeń, ale zawsze zawsze pierwotny jest ból. Sprzężenie z bólem staje się naturalnym połączeniem i nie przeszkadza nawet w wyczuciu delikatności.
Życie bez naskórka szybko też uczy, że ból nie jest żadnym uzasadnieniem czy usprawiedliwieniem.
.
Na zapleczu życia da się wyhodować sztuczną skórę. Z cieniutkim naskórkiem. Tylko długo trwają testy wytrzymałości.
Dlatego od pewnego czasu wiem też, jak to jest odczuwać z naskórkiem.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz