**


Wieczór i poranek, dzień drugi
delikatnie dotykam palcami sklepienia wyobraźni. gdzieś tu powinna być bariera nie do przekroczenia. cierpliwie badam przestrzeń potencjalnych ograniczeń
i wreszcie jest
napięta błona niechętnie odkształca się pod naciskiem. podświetlnona blaskiem skradzionym z dnia pierwszego mieni się tęczowo. bańka mydlana. to zostało mojej wyobraźni z dzieciństwa. rozmyte kształty majaczą po drugiej stronie. im dłużej się przyglądam, tym szybciej wiruje świat, tym bardziej kręci mi się w głowie. zostaje tylko jedna wyostrzona myśl -
rozszerzyć
nie  mogę bardziej rozdąć bańki. nie mogę jej przebić. jedyna szansa -
przeniknąć
przykładam otwarte dłonie do napiętej otoczki, dopasowując ich ułożenie do kształtu powierzchni. zamykam oczy. zmysł dotyku znika. nie napieram na membranę. po prostu pozwalam miękkiej ściance wnikać w moje linie papilarne, penetrować zagłębienia aż do poznania struktury. opór oddziaływań ustępuje. niczego nie czuję.
otwieram oczy.
dłonie i przedramiona po drugiej stronie. błona idealnie przylega do skóry tuż przed zgięciem łokcia. może doskonałość wynika z przenikania. teraz jestem scalona z ograniczeniami mojej wyobraźni. "tak bardzo pojednana ze swoim istnieneim, że nieśmiertelna". tak mocno zjednoczona, że wszechmocna.

gdy sklepienie nie ogranicza, wszystko jest możliwe

______________________________________________________________________
tło przenikania
**Sigur Ros Svefn-g-Englar**
pytanie na dziś - jakiej muzyki słuchał/słuchałby Bóg, stwarzając świat?
______________________________________________________________________

0 komentarze:

Prześlij komentarz