*


Poranek, dzień pierwszy
sen włażący w jawę, brzeżek świadomości zmięty, komunikacyjna niemożność
deszcz pada bardziej mokro i przenikliwie, na razie zaokiennie, co będzie gdy wyjdę?
w strefie pogranicza spinającej wieczór minuspierwszy z porankiem pierwszym przepływają słowa: "przylepione do powierzchni myśli tracą przejrzystość", komunikat jasny, czas się obudzić
(brak zera nie jest przypadkiem
zero należy do)
w nocy złożonej wyłącznie z prawd zalągł się bagnisty bałagan, z każdym krokiem w dzień zapadam się coraz bardziej
umysł potyka się o granicę świadomości
opóźniona rejestracja bodźców, bagno wżarło się w tkanki i spowalnia impulsy, uwalane błotem myśli tracą impet wiary, pewności i świeżości

a tam, tuż za rogiem czeka spokojny i opanowany, z zimnym uśmiechem na ukrytej w cieniu nocy twarzy
upadek w wilgotne objęcia snu

0 komentarze:

Prześlij komentarz