pętelka
Nieważny Cortazar. Nieważny hekletyczny, horbitujący na horyzoncie zdarzeń Julio. Nieważny horrendalnie hinterpretujący Holiveira humanitarnie hamujący hordy himpulsów helektrycznych hodowanych hukradkiem. Obecnie jestem skłonna stwierdzić, że hamowanie doprowadzi do powstania nowego blasku. Pozostaje czekać aż zaśmiecę firmament światłem odbitym cudzej katastrofy nuklearnej.
Czy tylko ja uważam, że jako dzisiaj, hosiemnastego, tak i jutro "p" jest bardziej hodpowiednie od pretensjonalnego "h"? Bo pobudzenie, potencja, paranoja, parasomnia i pieszczota, miast histeryczki, heretyczki, harpii, howcy i humanistki. Ważne "p", bo prawda, pismo i postęp. Powszechne, bo powrót, pamięć i przeszłość. Pieprzyć harmonię, hałas horaz harmider.
Tak, tak. Rozgościłam się w chaotycznych słowach. Usiadłam wygodnie w ogromnym czerwonym fotelu ustawionym w środku akolorowego, lśniąco-białego sześcianu. Wystarczy, że wyciągnę dłoń a ściany po kolei wystrzelą w przestrzeń kosmiczną, którą prędko zagracą świetliste owady słów nieopatrznie wypuszczonych z ust.
Czy ktoś zobaczył fotel Morfeusza z "Matrixa"? Gratuluję. Można zgłaszać się po pudełko czekoladek od poniedziałku do piątku w godzinach od 21 do 3 pod adresem saevitia@interia.pl. Wszelkie próby wyłudzenia nagrody są pozbawione sensu. Wystarczy, że spojrzę człowiekowi w oczy, a od razu będę wiedziała, jaki fotel mu się zwizualizował. Pewien Brazylijczyk nazwałby to Darem, ale on jeszcze nie pojmuje, że to tylko przedsmak tańczący na końcu języka.
A propos... Denerwuje mnie język. Drażni i torturuje. Chciałabym się prześlizgnąć pomiędzy słowami srebrnym, gładkim ciałem. Tak, wiem, że znów się zapętliłam. Staję się monotematyczna. Bywam też często monochromatyczna. Jak wtedy, gdy czerń ciała wtapia się w czerwony fotel. Pod odpowiednim kątem wybrana część ciała znika i można dostrzec tylko wycinki konturu kontrastujące z tłem. W pozostałych miejscach wypływam z jednoznaczności.
Takie przedstawienie jest owocem irracjonalnego pragnienia połączenia określoności i nieokreślenia. Gdybym tylko mogła jednocześnie znaleźć kształt, czyli odpowiedzieć na pytanie "kto?" oraz pozostać nieograniczonym. Pełnia też zaczyna się na "p". Przyzwyczajenie niestety również. Można przyzwyczaić się do zawieszenia i niedojrzale trwać w lukach i przerwach.
Przyjemność przepadła, pozostawiając pustkę. Potencjalność próżni pociąga przerysowane postaci mojego pokroju.
To wszystko kwestia wyboru. Braku wyboru jako wyboru. Zysku i straty.
Głupstw i teorii, która jest bez znaczenia.
Dlatego nieważny Cortazar, Oliveira, ja tutaj i ja tam.
Nieprawda.
Bo i teoria, i praktyka, i zmysły, i myśli, i suka logika, i dama logika, i suka wyobraźnia, i dama wyobraźnia, i wypowiedziane, i niewypowiedziane, i wszystko, i nic mają znaczenie.
Bo pełnia.
Bo nienasycenie.
Bo życie.
P.S.
Odkryłam właśnie, że dzisiejszy dzień ma przyporządkowany numer 19.
P.S. 2
Co za horrendalna hiperbolizacja zgodnie z przepisem - zderz dwie irracjonalności i udawaj, że świat jest idealnie dwubiegunowy. A tymczasem nie mogę zamieścić dialogu z samą sobą i wyróżnić wszystkich słabych punktów powyższego rozumowania. Określoność i nieokresloność... Co za koszmarne uproszczenie. Kompromis w bezkompromisowym świecie antagonizmów. Prawie tak śmieszne, jak fałszywe.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz