małość

Widzę kanciaste ramy swoich ograniczonych myśli. Widzę wycinkowość postrzegania i wiem, że nie starcza mi istoty szarej i wyobraźni. I żaden reportaż, żadna kropelka świadomości, żadne przestrojenie na przekaz cudzej historii tego nie zmienią. Klapka za klapką ciasno, coraz ciaśniej.
Nie widzę świata. Nie widzę ludzi.
Ledwie miga powidok iluzoryczności.

Jakim małym trzeba być, żeby człowiek sam sobie wystarczał, żeby człowiekowi wystarczał maleńci wycinek otoczenia. A i tak postrzeganie nawet tego skraweczka kanciaste i niepełne.
Uwiera mnie ta ciasnota.


Wszystko (a prawie nic, prawie nic) przeze mnie przepływa i od razu maleje i karleje skażone moją małością i ograniczeniem. Zmieniam kształt informacji, wciskam ją w wąskie kanały, starymi myślami zmieniam strukturę informacji. Na wejściu różnorodność na wyjściu co najwyżej podbarwiona czuciem ciastolina.
A w oddali i tuż obok miliardy zdarzeń, miliony sytuacji, nigdy nie dotkniętych nibynóżką świadomości.

0 komentarze:

Prześlij komentarz