deep cuts

Tak szybko wszystko się zmienia, choć ośrodek stoi i ani drgnie. Utykasz w stojącej rzece, która, gdyby nie słodka, czarna woda, mogłaby udawać ocean, bo nie widać brzegów. Bez określenia warunków brzegowych niczego nie rozwiążesz, więc kamieniejesz, próbując przeczekać, i zanurzasz się coraz głębiej, a obraz całości zastyga. Znamię wypalone na siatkówce. Rzeczywistość jest pogrążona w stuporze i dziwisz się, kiedy i jak wszystko się zmienia. A zmienia się.
Choć proces jest utajony, widzisz ślady zmian.
Nie rozumiesz, dlaczego nie czujesz się obco w nowych warunkach, w nowym świecie, w nowej sobie. Może dlatego, że wszystko, co się wydarza, jest już tylko powtórzeniem, stępiły się ostrza bodźców, przeglądasz tylko obrazki z przeszłości, choć niby wydarzają się teraz, masz wypracowane schematy i schematy łamania schematów łamiących schematy.
Tyle że przy kolejnym ruchu sama się złamiesz.
I może o to chodzi.

Wszystko jest metaforą tak bardzo, że nie trzeba już chyba nawet znać pierwotnego znaczenia słów.

0 komentarze:

Prześlij komentarz