spirare
Czuję, że wreszcie oddycham, ale nie przypomina to zwykłego, wewnetrznego procesu. Klatka żeber się poluzowała i to wystarczyło, by układ oddechowy znalazł się na zewnątrz. Rozsupłałam płuca, rozdzieliłam dokładnie oskrzela na oskrzeliki, rozplotłam wszystkie pęcherzyki płucne. Teraz lśniące sufraktantem pokrywają rozległą siatką wszystkie powierzchnie wokół mnie. Od dawna nie oddychałam tak głęboko, całą przestrzenią. Podoba mi się przekroczenie granicy ciała umożliwiające doświadczanie świata poza sobą - w tym także siebie poza sobą. Jakby nagle wszystkie marzenia o ucieczce od siebie się spełniły, chociaż nie to jest kluczowe. Istotne jest wrażenie ciągłego, delikatnego pulsowania całego otaczającego świata, które ma źródło we mnie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz