z braku słów sięgam po zapasy nagromadzone na początku lipca
Najpierw myślę "moje ciało" i natychmiast upominam się za takie nieholistyczne podejście, bo wyraźnie dualistycznie tnę myślenie o sobie na umysł i ciało. Wciąż i wciąż, totalnie niereformowalna.
Przypominam sobie jednak o eksperymentach z lustrami i kończynami fantomowymi. Z uznaniem głaskanego przez kogoś blatu stołu za część siebie. Z czuciem kończyny innego człowieka. I nagle scalenie ciała i umysłu przestaje być takie oczywiste. Zwłaszcza zakorzenienie ja w ciele. Zwłaszcza czucie ciała. Zwłaszcza identyfikowanie siebie.
To już nie jest kwestia poczucia, a złudzeń i ograniczeń systemu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

0 komentarze:
Prześlij komentarz